Nic nie usprawiedliwia przemocy!

włącz .

Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Lesku w tym roku obchodzi swoje 5-lecie. W ciągu tych kilku lat, prawie 500 osób otrzymało w nim wsparcie, a z porad prawnych, psychologicznych, socjalnych i pedagogicznych skorzystało blisko 15 tys. potrzebujących. Spotkaliśmy się z Joanną Szurlej, dyrektorką Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie SOS w Lesku aby porozmawiać o tym kto może w ośrodku otrzymać pomoc, skąd rodzi się w nas przemoc, i jak z nią walczyć.

A.W.: Kto może otrzymać pomoc w Ośrodku?

J. SZ.: Nasz ośrodek pomaga wszystkim osobom doświadczającym jakiejkolwiek formy przemocy, bez względu na dochód czy miejsce zamieszkania. Działamy całodobowo, całorocznie i nie potrzeba skierowania, by się dostać do naszych specjalistów. Zaznaczam, że nasz ośrodek nie pomaga tylko i wyłącznie kobietom, i matkom z dziećmi ale wszystkim potrzebującym. Każdy, kto doświadcza przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, seksualnej czy przemocy przez zaniedbanie może się do nas zwrócić. Takich ośrodków jak nasz, jest w całej Polsce 35. Nasz zespół liczy 9 osób włączając mnie, w tym 4 pedagożki, 2 pracowniczki socjalne, specjalistka od porad prawnych i psycholog.

A.W.: Jeśli zgłosi się do was osoba potrzebująca, to jak długo może pozostać w ośrodku i na jaką pomoc może liczyć?

J. SZ.: Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej w ośrodkach takich jak nasz można przebywać do 3 miesięcy, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach dłużej. W naszym ośrodku o tym jak długo osoba potrzebująca może zostać, decyduje zespół specjalistów, który spotyka się co miesiąc. Wspólnie opracowujemy plany pomocy osobie dotkniętej przemocą, a tak naprawdę to całej jej rodzinie. Osoby, które u nas mieszkają uczestniczą w grupie psychoedukacyjnej, na której uczą się wielu rzeczy o mechanizmach przemocowych i jak radzić sobie w tak trudnej sytuacji. Jeśli osoba przebywająca w ośrodku podpisze zgodę na utrzymywania z nią kontaktu telefonicznego, to przez pół roku od opuszczenia ośrodka kontaktujemy się z nią kontaktem tzw. wspierającym. Zawsze też może skorzystać z bezpłatnej porady prawnej i psychologicznej czy uczestniczyć w grupie psychoedukacyjnej. Pracownicy ośrodka podczas pobytu pomagają w napisaniu CV czy też wspólnie układają plan pomocy i plan bezpieczeństwa.

A.W.: W Państwa Ośrodku pomoc może otrzymać osoba która jest ofiarą przemocy, ale podajecie także rękę tym którzy tę przemoc stosują. Na czym to polega?

J. SZ.: Mamy bardzo dobry program korekcyjno–edukacyjny, który od kilku lat prowadzimy w Areszcie Śledczym w Sanoku, a obecnie też dzięki porozumieniom z gminami w Lesku i Zagórzu. Ten program polecamy właściwie wszystkim nie radzącym sobie z agresją, stresem i niekontrolowanymi wybuchami złości. By uczestniczyć w programie, nie trzeba skierowania. Wystarczy zadzwonić do Ośrodka i wyrazić chęć uczestnictwa. Proszę pamiętać, ze przemoc nigdy nie kończy się sama, ot tak. Trzeba powiedzieć jej stanowcze nie. Można rodzinie dać szansę, ale to i ofiara i sprawca muszą tego chcieć. Muszą zdawać sobie sprawę, że tkwią w kryzysie.

A.W.: Skąd w ludziach „rodzi” się przemoc? Dlaczego, często bliskie nam osoby ranią nas, bijąc i znęcając się nad nami psychicznie?

J. SZ.: Często słyszę jak stosujący przemoc człowiek mówi: „ja tylko wychowywałem”, „uczyłem życia, bo beze mnie…”, „bo się prosiła”, „nie wiedziałam co robię.” Nic, powtarzam, nic nie usprawiedliwia przemocy. Nawet uzależnienie od alkoholu. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś podchodzi i bije panią na ulicy. Co pani robi? Wzywa policję, zbiera świadków, żąda ukarania, bo to jest przestępstwo. To pytam czym różni się to samo zachowanie w czterech ścianach domu? Niczym! To takie samo przestępstwo, a może jeszcze gorsze, bo sprawcą jest ktoś nam bliski, znany, często kochany. Po ataku sprawca się zwykle tłumaczy, przeprasza, obiecuje poprawę, ale znowu narasta napięcie i znowu następuje wybuch. To tak zwany krąg przemocy. Trzeba go przerwać, czy jest się ofiarą czy świadkiem – przemóc strach, bo będzie coraz gorzej. A zwykle gdy prawda wyjdzie na jaw, sprawca okazuje się „malutki”, płacze, że żona odeszła, dzieci go nie szanują, policja patroluje, do gminy na zespół interdyscyplinarny wzywają. Tak powinno być, bo przemoc jest wielką szkodą na wszystkich którzy są w nią zamieszani, głównie dzieci. Gdy one widzą co się dzieje w domu, to już samo bycie świadkiem przemocy – czyni z nich ofiary. Gorzej się wtedy uczą, mają kłopoty z koncentracją, emocjami, często same też zaczynają „iść na skróty” w komunikacji międzyludzkiej i same stosują przemoc na rówieśnikach lub na młodszym rodzeństwie.

A.W.: Badania w Polsce są przerażające. Co trzecia kobieta na pewnym etapie swojego życia doświadcza przemocy. Czy zmienia się w nich już świadomość, że na tą przemoc nie muszą się godzić?

J. SZ.: Powoli zmienia się świadomość co do rozpoznawania i reagowania na przemoc, ale jeszcze długa droga przed nami... Wiele jeszcze trzeba akcji świadomościowych o tematyce antyprzemocowej, lekcji w szkołach i dokształcania służb. Widzę tu duże pole do popisu dla organizacji pozarządowych, bo to one najszybciej docierają do problemów społecznych. Narosło bowiem zbyt wiele mitów o przemocy i trudno je z obiegowego myślenia wykorzenić. Najczęstszy to ten, że nikt nie powinien wtrącać się w prywatne sprawy rodziny. To nieprawda!!! Przemoc w rodzinie jest przestępstwem. Każdy ma obowiązek zapobiec przestępstwu.

A.W.: Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia w Lesku od lat współpracuje ze Stowarzyszeniem „Nasza Szansa”. Razem wspólnie realizują różnorakie akcje i projekty. Co udało wam się już wspólnie osiągnąć, zrobić?

J. SZ.: Jednym z najciekawszych, wspólnych przedsięwzięć są zajęcia tzw. superwizje dla nauczycieli i pedagogów pt. „Pomagam świadomie.” Celem projektu było stworzenie systemu zajęć konsultacyjno – superwizyjnych dla pracujących w szkołach pedagogów z terenu powiatów sanockiego, bieszczadzkiego i leskiego. Poprzez program Ośrodek chce stworzyć grupę superwizyjną dla nauczycieli i pedagogów, którzy codziennie spotykają się z problemami uczniów. Raz jest to problem agresji ucznia, innym razem to tendencje do dystansowania się od klasy i do unikania kontaktów z rówieśnikami. Niekiedy zdarza się, że dziecko zdradza rodzinne sekrety, np. alkoholizm rodzica, przemoc domowa, wykorzystanie seksualne, etc. Metoda superwizji grupowej tzw. "grupa Balinta" opiera się na analizie jednego przypadku. Nauczyciel przygotowuje wcześniej problem, który chciałby omówić z grupą, pozostałe osoby słuchają. Po zakończonej prezentacji problemu następuje wymiana skojarzeń, myśli, pomysłów. Uczestnicy grupy powinni kierować się intuicją. Powinni zaufać swoim emocjom, jakie towarzyszą im podczas wsłuchiwania się w prezentację. To bardzo cenny materiał potrzebny do analizy przypadku (a także do wniosków czy wskazówek dla osoby prezentującej przypadek). Zajęcia odbywały się już w dwóch cyklach, poszukujemy środków na następny. Tym bardziej, że mamy wspaniałego terapeutę pana Marcina Patronika.
- Duży nacisk kładziemy także na profilaktykę, szczególnie wśród młodzieży. W ubiegłym roku realizowaliśmy projekt „Od grafiki do grafitti”. Na koniec warsztatów graficznych i plastycznych obok naszego Ośrodka powstał mural o tematyce antyprzemocowej. Edukować ludzi w tej tematyce trzeba od najmłodszych lat. Wszystko po to aby zdawali sobie sprawę z tego jak krzywdząca jest przemoc i jakie zachowania nią są. Wszystko po to aby umieli się bronić.

A.W.: Dziękuje bardzo za rozmowę.

J.SZ.: Dziękuje także. I na koniec, chciałabym powiedzieć jeszcze jedno. Jeśli doświadczasz jakiejkolwiek przemocy nie wstydź się. Proś o pomoc! Wszem i wobec powtarzam, że to oprawcy powinni się wstydzić przemocy, a nie ofiary!

ANETA WIELGOSZ

Ramka:
Dyżury w SOS:
Wtorek, czwartek – prawne
Środa, czwartek – psychologiczne.
Rejestracja telefoniczna pod nr tel.: 66 33 2 7000 lub 13 492 72 53.
Strona internetowa: www.lesko.sos.pl