Dlaczego ofiary przemocy domowej tkwią w toksycznych związkach

włącz .

 

"Po­win­nam była odejść, kiedy za­gro­ził, że za­bi­je na­sze­go psa i po tym, jak po raz pierw­szy zrzu­cił mnie ze scho­dów, i gdy po raz pierw­szy przy­ło­żył mi do skro­ni na­ła­do­wa­ną broń. Nie zro­bi­łam tego". Czę­sto ofia­ry prze­mo­cy do­mo­wej nie chcą albo nie mogą po­rzu­cić czło­wie­ka, który je krzyw­dzi. Dzien­ni­kar­ka "Wa­shing­ton Post" wy­trzy­ma­ła z bru­tal­nym mężem czte­ry lata. Jak wy­glą­da­ło jej życie jako ofia­ry prze­mo­cy do­mo­wej i dla­cze­go za­koń­cze­nie tok­sycz­ne­go związ­ku było dla niej pro­ble­mem?


Zanim pokochałam mężczyznę, który stosował wobec mnie przemoc, chwaliłam się przed koleżankami, że ja nigdy w życiu nie zgodziłabym się być z kimś, kto choć raz podniósłby na mnie rękę. Jak większość ludzi niemających bladego pojęcia o tym, jak złożone bywają związki z krzywdzicielami, nie wiedziałam wtedy, jakie niebezpieczeństwa wiążą się czasem z miłością.

Gdy obejrzałam materiał filmowy z Rayem Ricem wymierzającym cios swojej ówczesnej narzeczonej Janay Palmer, a następnie wyciągającym ją, nieprzytomną z windy [wskutek skandalu zawodnik National Football League został wykluczony z rozgrywek bezterminowo] i kiedy usłyszałam, że ta dziewczyna broni swojego agresora, przypomniało mi się, jak wielką trudność sprawiło mnie samej porzucenie krzywdzącego mnie przez wiele lat męża.

Poznałam go w Nowym Jorku będąc 22-letnią świeżo upieczoną absolwentką Harvardu. On również zdobył dyplom jednej z najlepszych amerykańskich uczelni, a później znalazł pracę na Wall Street. Lista incydentów, które powinny były doprowadzić do naszego rozstania, zaczynałaby się mniej więcej tak:

  • Po trzech miesiącach znajomości w nocy podczas seksu zaczął mnie dusić, co starałam się sobie przedstawić jako dziwaczne zachowanie o charakterze erotycznym – dla niego, nie dla mnie.
  • W dniu, gdy zamieszkaliśmy razem, przestał się do mnie odzywać, ponieważ odebrałam telefon od kolegi, który pogratulował mi rozpoczęcia nowego etapu w życiu.
  • Pewnej soboty powiedział mi, że lepiej wyglądam bez makijażu i w ogóle zabronił mi się malować.
  • Kiedy wieczorem szykowałam się do wspólnego wyjścia na kolację, nazwał mnie dziwką, ponieważ jego zdaniem założyłam za krótką spódnicę.
  • Rankiem, w pięć dni przed naszym ślubem, zaatakował mnie i próbował udusić, uzasadniając to później słowami, że "przypominałam mu jego matkę".
  • W czasie naszej podróży poślubnej podczas jazdy samochodem zdzielił mnie w głowę z taką siłą, że poleciałam na szybę po przeciwnej stronie pojazdu.
  • Pewnej nocy, gdy akurat jechałam autostradą, wyciągnął mi kluczyk ze stacyjki.

Powinnam była odejść, gdy zakomunikował mi, że odtąd nie będę mogła spędzać świąt z rodziną. Kiedy zagroził, że zabije naszego psa. Po tym, jak po raz pierwszy zrzucił mnie ze schodów. W odpowiedzi na jego groźby, gdy po raz pierwszy przyłożył mi do skroni naładowaną broń.

Co sprawiło, że mimo wszystko trwałam u boku brutalnego męża? Przy żadnym innym mężczyźnie nie czułam się taka piękna, ważna, kochana i bezpieczna jak przy nim w pierwszych miesiącach naszej znajomości. Lista powodów, dla których chciałam ratować ten związek, także zawierałaby więcej pozycji:

  • Miłość pomyliłam z litością: żal mi było męża, który jako dziecko bywał bity i głodzony przez ojczyma.
  • Sądziłam, że jestem jedyną kobietą na świecie zdolną uwolnić tego mężczyznę od jego demonów.
  • W przerwach między kolejnymi aktami okrucieństwa wciąż potrafił mnie rozśmieszyć.
  • Kochałam go.

Tylko Janay i Ray Rice wiedzą, czy incydent w windzie był wyjątkowy, czy też wpisywał się w pełen przemocy związek. Z doświadczenia wiem jednak, że rzadko się zdarza, żeby tego typu agresja ograniczała się do pojedynczych przypadków. Raczej ofiary przemocy domowej wciągane są w scenariusz, który dla wszystkich przebiega podobnie, bez względu na poziom wykształcenia, grupę etniczną, poziom dochodów, rasę, czy płeć kata i ofiary. Kolejno można by wymienić następujące fazy: miłość jak z bajki, izolacja od rodziny, przyjaciół, kolegów z pracy i sąsiadów, pogróżki związane z użyciem siły, faktyczne użycie siły, przekonujące przeprosiny, powtórka…

Co czwarta Amerykanka i co siódmy Amerykanin doświadczyli przemocy domowej w jej skrajnej postaci. Z badań wynika, że najczęściej ofiarami agresywnego partnera padają kobiety między 18. a 34. rokiem życia. (…)

Statystyki mówią o przynajmniej sześciu nieudanych próbach zakończenia związku przez osobę krzywdzoną, podejmowanych często na przestrzeni wielu lat, po których następuje próba siódma, kiedy to spirala agresji zostaje wreszcie przerwana. Jednakże to właśnie wtedy, gdy kobieta (albo mężczyzna, bo także mężczyźni są wśród ofiar) rzeczywiście odchodzi, naraża się na największe niebezpieczeństwo, ponieważ zabójstwa w ramach przemocy domowej najczęściej zdarzają się po rozstaniu.

A oto co pomogło mi zakończyć czteroletnią gehennę u boku brutalnego męża:

  • Nie mieliśmy dzieci.
  • Dwie przyjaciółki w porę zorientowały się, co się ze mną dzieje i nie osądzały mnie za to, jak postępuję ani nie nakłaniały do zerwania związku, kiedy nie byłam jeszcze na to gotowa.
  • Para policjantów rzeczowo poinformowała mnie, że jeśli zostanę z mężem, prędzej czy później znajdą moje zwłoki na podłodze w salonie.
  • Matka podarowała mi 10 tys. dolarów, ponieważ przeczuwała, że te pieniądze rozwiążą przynajmniej część problemów. Wręczyła mi je bez komentarzy w rodzaju "A nie mówiłam?".
  • Adwokat prowadzący moją sprawę rozwodową przekonał mnie, że powinnam przekazać mężowi w ramach ugody kwotę 3 tys. dolarów, by mężczyzna, którego tak długo uważałam za bratnią duszę uznał, że zakończenie małżeństwa ze mną jednak mu się opłaciło. Dla mnie to były najlepiej wydane pieniądze w życiu, od 20 lat nie widzieliśmy się z eks ani razu.
  • Gdy przyszło mi wybierać między nim a mną, wybrałam siebie.

Pewnego dnia Janay Rice może pójść w moje ślady i przygotować własne listy wymieniające powody, dla których należało odejść, uzasadnienia dla trwania w małżeństwie, nazwiska przyjaciół, krewnych i przypadkowo poznanych ludzi, którzy wykazali się zrozumieniem dla delikatnej sytuacji osoby w krzywdzącym związku. Każda ofiara przemocy, której udało się wyjść na prostą, robi taki bilans.

Janay przyjdzie się zmierzyć z ciekawością ludzi, którzy chętnie i na forum publicznych będą pytali: "Dlaczego ona nadal jest z tym mężczyzną, skoro on ją bije?". Chociaż zaskoczenie powinna budzić zupełnie inna kwestia: "Dlaczego Ray Rice miałby uderzyć kobietę, która go kocha?".

Wiele bym dała, żeby świat potraktował Janay Rice oraz inne ofiary przemocy domowej z szacunkiem, na jakie zasługują. Zamiast potępiać tę kobietę za to, że pokochała agresywnego mężczyznę, lepiej byśmy zrobili ucząc się o podstępnych mechanizmach toksycznej miłości po to, by służyć pokrzywdzonym wsparciem, gdy wreszcie zdecydują się odejść.

O krzywdach, jakich doznała z rąk męża Leslie Morgan Steiner napisała w książce "Crazy Love". Autorka jest też prelegentką TED Talk oddaną sprawie ofiar przemocy domowej. W latach 2001-2006 zajmowała stanowisko kierownicze w redakcji "Washington Post Magazine".

 

źródło:
http://kobieta.onet.pl/zdrowie/psychologia/dlaczego-ofiary-przemocy-domowej-tkwia-w-toksycznych-zwiazkach/3j60j