Z pamiętnika Zielonookiej Nadziei

Administrator. Opublikowano w Warto przeczytać

Zimne światło księżyca przebija się przez mrok nocy i wpada do mojego pokoju. Patrzę na ten śpiący świat. Wszyscy zapomnieli – przepraszam, ja nie potrafię.

Poznałam Cię na boisku szkolnym. Byłeś takim wiecznym optymistą. Zawsze się uśmiechałeś i wyglądałeś na wspaniałego Kumpla. Byłeś ze starszej klasy, ale nie udowodniałeś nikomu swojej siły. Podziwiałam Cię. Byłam dumna, że mogę się z tobą przyjaźnić. Robiliśmy wiele ciekawych rzeczy. Wspólne wypady do kina, na pizze albo biegaliśmy z Twoim psem.

Pamiętam tamten dzień, chyba nigdy nie zapomnę. Byliśmy przyjaciółmi ponad rok i układało nam się dobrze, chociaż coraz mniej się spotykaliśmy. Poświęcałeś bardzo dużo czasu kolegom, z którymi chodziłeś do nowej szkoły. Było zimno i na dworze robiło się ciemno. Wracałam z biblioteki, gdzie całe popołudnie czekałam na telefon od Ciebie – mieliśmy iść do kina. Nagle ktoś nadbiegł i krzyknął moje imię.  Odwróciłam się – to byłeś Ty! Cieszyłam się i zapytałam się o film. Dziwnie pachniałeś alkoholem, a słowa jakby nie Twoje. Nigdy nie przeklinałeś, to dlaczego teraz? Wykrzyczałeś, że chcesz „piątaka”. Tłumaczyłam Ci, że nie mam przy sobie pieniędzy.

Ciągle krzyczałeś, a ja prosiłam żebyś się uspokoił. Popchnąłeś mnie. Błagałam, żebyś przestał – wtedy uderzyłeś mnie w twarz. Poczułam jak krew leje mi się z nosa. Tobie jednak to było mało. Biłeś jak popadło. Upadłam ze łzami w oczach. Sprawiło Ci to chyba przyjemność, bo zacząłeś się śmiać. Na zmianę uderzałeś we mnie pięściami. I kopałeś. Przyjacielu, kto Ci kazał? Jak mogłeś? Ten ból fizyczny i psychiczny … Zawiodłeś mnie, a ja Ci ufałam. Wierzyłam w każde Twoje słowo, a teraz to było dla Ciebie nie ważne.  Wielka rozpacz, przyjacielu.  Ty cały czas biłeś, kopałeś  i krzyczałeś. Zimno i strach mieszały się. Wtedy ktoś Cię zawołał i zostawiłeś mnie samą.

Wiatr wiał, a jego zimne podmuchy otulały mnie. Nie mogłam wstać, z trudem otwierałam oczy. Nie wiem ile leżałam tam taka opuszczona. Usłyszałam czyjś ciepły głoś i poczułam delikatne dłonie. Myślałam, że to anioł, ale kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam ją – mówiłeś, że jest Twoją Maleńką. Chciałam się uśmiechnąć, mimo chęci nie mogłam. Ona zaczęła płakać i odbiegła. Bałam się, że to już koniec. Usłyszałam sygnał karetki. Znowu zmusiłam się do otworzenia oczu. Twoja Maleńka i lekarz mówił coś, ale nie rozumiałam. Dalej wszystko działo się coraz szybciej. Dojechaliśmy do szpitala i miła pani dała mi zastrzyk -  już nic nie bolało. Kiedy obudziłam się, leżałam przypięta do kroplówki, a ona czytała mi jakąś powieść. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się czule.\

Ciebie nigdy już nie spotkałam, ponoć się wyprowadziłeś. Twoja Maleńka jest moją przyjaciółką i jest już „maleńką innego”. Pisząc to chcę Ci powiedzieć, że wybaczyłam Ci przyjacielu. Ale czy ty miałeś wyrzuty sumienia?

Emi

Emilia Miśko
Gimnazjum nr 1 w Sanoku

III NAGRODA