Znane aktorki wzięły udział w kampanii "Przerwij spektakl przemocy"

Koroniewska, Wolszczak i Arciuch w kampanii "Przerwij spektakl przemocy"

Jo­an­na Ko­ro­niew­ska, Gra­ży­na Wolsz­czak i Ta­ma­ra Ar­ciuch wzię­ły udział w kam­pa­nii "Scena za ścia­ną. Prze­rwij spek­takl prze­mo­cy". W in­ter­ne­cie można zo­ba­czyć spoty z udzia­łem ak­to­rek.

 

Kampanię "Scena za ścianą. Przerwij spektakl przemocy" przygotowały Fundacja Centrum Praw Kobiet oraz Agencja Reklamowa RADNA. Kampania ma zwrócić uwagę na przemoc domową wobec kobiet. Udział w niej zgodziły się wziąć trzy aktorki: Joanna Koroniewska, Grażyna Wolszczak i Tamara Arciuch.

W ramach wydarzenia przygotowano plakaty oraz spoty. Każda z aktorek występuje w innym "spektaklu przemocy" - jego tytuł jest również autentycznym tytułem sztuki teatralnej, nawiązującym do sytuacji ciemiężonej przez męża kobiety. I tak Joannę Koroniewską można zobaczyć w "Scenach z życia małżeńskiego", Grażynę Wolszczak w "Szkole żon", a Tamarę Arciuch w "Poskromieniu złośnicy".

 

 

 

źródło: www.onet.pl

Ekspertki: ofiara przemocy musi być supermenedżerką swojego przypadku

Ekspertki: ofiara przemocy musi być supermenedżerką swojego przypadku

L / Damian Wis

 

- Ofiara przemocy musi być dziś supermenedżerką swojego przypadku i sama sobie zorganizować pomoc; konwencja o przeciwdziałaniu przemocy wobec  kobiet wymusi na nas zbudowanie systemu wsparcia dla ofiar - przekonują ekspertki zajmujące się problemem przemocy.


Aleksandra Niżyńska i Agata Chełstowska, które w ISP prowadzą badania na temat dyskryminacji i przemocy wobec kobiet, przekonują, że przemoc ma charakter systemowy. - To nie jest przypadek, tylko systemowy problem i to nie jest wina ofiar - podkreśla Chełstowska.

Ekspertki wskazują, że Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej postrzega ten problem właśnie w taki sposób - jako zjawisko systemowe, powiązane z kulturą, stereotypowo rozumianymi rolami kobiet i mężczyzn, ekonomią i edukacją.

- Żyjemy w kulturze, w której przez wiele lat kobiety były dyskryminowane. Nadal są, choć dziś ta dyskryminacja ma inne oblicza. Wciąż nie zmienia się jednak to, że przemoc wobec kobiet przez wielu mężczyzn uznawana jest za coś normalnego. I obawiam się, że również przez wiele kobiet - ocenia Niżyńska.

Podkreśla, że jest to system funkcjonowania rodziny, który przechodzi z pokolenia na pokolenie. - Wielu osobom udało się ten zamknięty krąg przemocy przerwać, ale wymaga to wielkiego wysiłku i determinacji. Tu konieczne są działania państwa, bo przemoc to nie są jednostkowe przypadki, ale problem o ogromnej skali - dodaje.

Chełstowska zwraca uwagę, że analizując mechanizmy przemocy, widać połączenie pomiędzy wieloma aspektami życia, np. prawem, systemem edukacji, rynkiem pracy. - To, że kobiety są wypychane z rynku pracy, mają przerwy związane z macierzyństwem i trudniej im wrócić do pracy, że mniej zarabiają, sprawia, że łatwiej je uzależnić ekonomiczne. Wciąż też dziewczynki wychowuje się na uległe i spolegliwe, a więc wyrastają na osoby, które w przyszłości łatwiej jest podporządkować. Jeśli chodzi o system prawny, mamy dobre prawo, ale nie ma dobrego orzecznictwa. Sędziowie w sprawach o przemoc jakoś nie widzą dowodów, wykazując się często brakiem zrozumienia mechanizmów przemocy. Wszystko to składa się na system, w którym łatwo nie widzieć przemocy, trudno na nią reagować i pomagać ofiarom - podkreśla ekspertka.